Od jakiegoś czasu dyskutuje się o tym, kto powinien być nazywany graczem. Czy chodzi tylko o nas, konsol owcach i PC-towcach, którzy śledzą rynek i biegną do sklepu kupić grę na premierze? A może to też wszyscy ci, którzy co jakiś czas grają na telefonach i tabletach. W końcu tych drugich jest coraz więcej.
Przesiadka z samochodu na komunikację miejską ma swoje plusy i minusy. Choć większość nie znajdzie plusów tak zwanego „zbiorkomu”, to taki sposób podróżowania po mieście wiąże się z pewnymi możliwościami. Chodzi oczywiście o czytanie książek i granie. Nie zwykłem zabierać do metra, autobusu czy tramwaju konsol przenośnych – sam tak naprawdę nie wiem czemu. Dobrze, przyznam się, na PSP i 3DS-ie gram głównie w domu, najczęściej w słuchawkach, bo tylko wtedy jestem w stanie wkręcić się należycie w ogrywany tytuł.
A są nimi między innymi znienawidzone przez niektórych Angry Birds oraz ich klony, Tetris, inne kolorowe klocki i kuleczki, pasjanse czy też wszelkiej maści gry logiczne, np. Sudoku (gdzie isnieje wiele ich rodzai i różne metody rozwiązywania sudoku) dostępne na telefonach i smart fonach. Zwróćcie uwagę jak różni ludzie tak grają. Od dzieciaków, przez rozwydrzone nastolatki z kolczykiem w wardze, młode eleganckie kobiety w wysokiej szpilce i obcisłej spódnicy, dżentelmenów pod krawatem, do matek trzymających na kolanach swoje kilkuletnie pociechy.
Taka na przykład moja żona – grała za młodu na C64 (jak zapewne pamiętacie ja byłem Atarowcem, dość dziwne więc to połączenie). I na tym w zasadzie jej przygoda z „prawdziwymi” grami się skończyła. Coś tam później czarowała w Zumie, próbowała się wkręcić w ruchowy tytuły na Wii, przeszła prawie całe LocoRoco na PSP. Ale zasadniczo nie gra, nawet siłą nie zaciągnę jej do drugiego pada od 360. Ale w komunikacji miejskiej, czy też siedząc na fotelu pasażera w samochodzie potrafi spędzić kilkadziesiąt minut nad telefonicznym Sudoku – informacje o sudoku. Czy jest więc graczem? W pewnym sensie tak.
Pozostaje jedno, dość ważne pytanie. Jak tacy gracze wpływają na rynek? Jest ich w końcu naprawdę wielu i to może właśnie oni definiują mobilne granie. Nie my, biegnący po kolejny tytuł na 3DS-a, czytający kolejne artykuły o mającej mieć premierę w lutym PS Vita.